Mini poradnik bycia nieszczęśliwym, czyli na przekór tyranii optymizmu

Mało jest niepodlegających dyskusji prawd. Ale ta jest jedną z nich.

Że wszyscy chcą być szczęśliwi, a nikt nie chce być nieszczęśliwy.

Znam dziesiątki poradników o tym, jak być szczęśliwym w pracy, jak być szczęśliwym w małżeństwie, jak być szczęśliwym w związku, jak być szczęśliwym singlem, jak być szczęśliwym ojcem albo matką, jak być szczęśliwym dzieckiem ojca i matki, jak być szczęśliwym wnukiem – to nie znam. Ale generalnie na wszystkie nasze przypadłości i role życiowe przypadnie kilkadziesiąt poradników o tym, jak będąc tym kim się jest sięgnąć po najwyższy laur, tj. odczucie szczęścia.

I przez to wszystko wydaje nam się, że bycie szczęśliwym to nasza życiowa powinność. Nie będąc szczęśliwym i optymistycznym musimy czuć się winni oraz wyrzuceni na społeczny margines jako życiowe niedojdy, które nie umieją nawet zastosować się do poradników.

A tymczasem szczęście jest stanem dość krótkotrwałym i ulotnym i w dodatku przereklamowanym. Jest czymś, co wmówili nam władcy umysłów, marketingowcy wszelkich firm i zjawisk, które chcąc nam sprzedać obrandowują klauzulą – „niezbędne do szczęścia”. Wchodzą w to nie tylko rzeczy materialne, ale też nasze emocje.

Za to nie czytałam jak dotąd żadnego poradnika „Jak być człowiekiem nieszczęśliwym”. I uznałam, że nadeszła pora, aby podzielić się swoimi obserwacjami w temacie oraz własnymi, w pocie czoła zdobytymi skillsami w kwestii bycia nieszczęśliwym. Przedstawię kilka tricków, jak skutecznie się unieszczęśliwić, jak wybiec pod prąd ogólnym trendom i nakazom pławienia się w wiecznie dobrym humorze i cudownym nastroju z użytkownikiem jakimś tam na plaży we Władysławowie.

Jeszcze tylko zanim przejdę do udzielania moich światłych rad wyjaśnię, dlaczego warto być nieszczęśliwym.

Bo:

  • bez nieszczęścia nie ma szczęścia; proste.
  • warto podnieść samoocenę ludziom, którzy z natury są częściej smutni niż zadowoleni, żeby nie myśleli sobie, że są kompletnie do bani, ale że również ich sposób odczuwania świata ma sens. I to głęboki!
  • ludzie wcale nie lubią tak bardzo innych szczęśliwych ludzi, przeważnie jest tak, że tych, którzy się uśmiechają i są wiecznie zadowoleni, nie znoszą, nienawidzą. Tak, ludzie szczęśliwi wkurzają. Ba, budzą nawet podejrzenia. To dziwne być wiecznie zadowolonym. Spalił ci się dom? Porzucił cię mąż? Straciłeś pracę? I uśmiechasz się? Nie. To nienormalne. Jeździsz 5 razy w roku na zajebiste wakacje? Masz super partnera? Super dzieci? Wyglądasz najlepiej od lat? Spełniasz się w pracy i masz kupę hajsu? Polubimy twój status na Facebooku, ale nienawidzimy cię. Mógłbyś chociaż zachorować na raka, bo chcemy ci współczuć, no polubić tak od serca.

Zatem ja tu zaproponuję mniej drastyczne porady niż zachorowanie na raka, które pomogą nam w życiu być lubianymi i ogólnie nieszczęśliwymi ludźmi, na których na bank przyjdzie moda, jak na normcorów.

Bądźcie więc nieszczęśliwi, poczujcie, że życie ma smak.

Aby ułatwić wam orientację i oszczędzić czasu, pogrupowałam najbardziej pożądane umiejętności na kategorie. możecie to sobie wydrukować i powiesić w biurze nad biurkiem.

A więc, aby poczuć się nieszczęśliwym, na pewno warto:

NIESZCZĘŚCIE VERSUS MY

  • nieustannie porównywać się z innymi i rzecz jasna uważać, że inni mają lepiej
  • opływać zawsze w morzu wątpliwości, zwłaszcza na swój temat
  • ochoczo poddawać się stanom lękowym, ataki paniki też są w cenie
  • pielęgnować kiepskie zdanie na swój temat, swojego wyglądu, kompetencji, dzieciństwa, tonu w jakim mówicie Dzień dobry pani w sklepie, wszystkiego
  • pielęgnować ze szczególną starannością swoją złość, zawiść i frustrację, obdarzać te uczucia szczególną atencją
  • często wizualizować  siebie na łóżku szpitalnym na oddziale onkologii na Roentgena albo jeszcze lepiej – w hospicjum lub w domu starców
  • tarzać się przy każdej okazji w poczuciu winy
  • użalać się nad sobą w każdej wolnej chwili
  • gadać ciągle o sobie
  • myśleć, że jest się głupszym niż reszta
  • bać się podejmować decyzje i bać się wszystkiego – począwszy od piorunów i pająków a skończywszy na tym, co ludzie powiedzą
  • szczycić się swoim introwertyzmem graniczącym z aspergerem przedstawiając to jako objaw waszej wyjątkowości
  • być biernym i roszczeniowym a poniekąd i rozmemłanym
  • pochylać się nad każdym drgnieniem swoich emocji, rozkładać je na czynniki pierwsze pogrążając się skutecznie w jeszcze większym poczuciu beznadziei i braku wyjścia z sytuacji, zapisywać w moleskinach
  • unikać bycia sumiennym i konsekwentnym
  • być mega przewrażliwionym na swoim punkcie
  • nie uśmiechać się
  • nie mieć do siebie dystansu a poczucie humoru ćwiczyć jedynie na dowcipach z czasopisma Angora lub kawałach o szwagrze.

NIESZCZĘŚCIE VERSUS INNI

  • uważać, że innym jest lepiej, bo mili szczęśliwe dzieciństwo a nam zawsze było pod górkę
  • krytykować wszystkich i wszystko z sobą na czele
  • szczególnie hołubić zawiść i zazdrość do znajomych na podstawie statusów na Facebooku, według których są oni szczęśliwi
  • poświęcać innym tyle miejsca, ile tutaj poświęcone jest tej kategorii w zderzeniu z kategorią MY, czyli nic.

NIESZCZĘŚCIE VERSUS CZAS

  • rozpamiętywać przeszłość i postrzegać ją jako pasmo niepowodzeń, porażek i przykrości
  • żyjąc chwilą nie planować przyszłości wychodząc z założenia jak Sędzia z „Pana Tadeusza”, że jakoś to będzie.
  • uporczywie wracać do przykrych myśli i namiętnie je wałkować z samym sobą i z każdym, kto zechce posłuchać
  • stale myśleć o przemijaniu i o tym, że czas zapierdala i panicznie bać się przyszłości i myśleć o śmierci

NIESZCZĘŚCIE VERSUS ZWIĄZKI

  • w związku być sobą
  • uważać, że najlepszym związkiem na życie będzie związek z osobą niedojrzałą, która nie wie czego chce, ale ładnie się wypowiada albo co gorsza – ładnie wygląda
  • uważać, że związek z kimkolwiek to cel na życie
  • przedkładać sprawy partnera i domowników, dzieci, kotów, psów nad swoje własne
  • chcieć zbawiać partnera a nie siebie
  • robić partnerowi prasowanie

Tak, jest tego dużo, ale myślę, że jesteście pojętni i dacie radę w niedługim czasie osiągnąć stan prawdziwego nieszczęścia, a nawet – stać się ekspertem w tej dziedzinie. Czego szczerze wam wszystkim oczywiście życzę i polecam, bo jestem przekonana, że stosując te porady w życiu staniecie się ludźmi świadomymi i pełnowartościowymi a nie jakimiś tam zadowolonymi z siebie, którzy się cieszą, że wstaje nowy dzień. Bo to jest niemodne, bez sensu i nie ma co dawać się zwariować oraz poddać tyranii optymizmu, bycia pięknym, młodym, uśmiechniętym i zadowolonym.

 

 

fot. na górze to screen z filmu Woody Allena – Annie Hall (1977)