Jak być sexy i fashion, czyli pochwała niekonsekwencji

Błogosławieni ci, którzy mają w dupie to, że jakiś przechodzień ma na sobie białe pumy i koszulkę polo z postawionym kołnierzykiem. Mnie takie zjawiska potrafią wprawić w melancholię i depresyjny rodzaj zadumy. Nie potrafię dokładnie stwierdzić, dlaczego tak się dzieje. Chodzi może o bycie sexy i fashion.

Naprawdę godzinami zastanawiam się, czy jak schudnę kilka kilo to będę szczęśliwsza, czy życie będzie wtedy przyjaźniejsze? Dlaczego, ci, którzy kilogramami się nie przejmują, są zupełnie zadowoleni z siebie, czy bodypoisitve ma sens? Tak samo właściciele białych pum, też bywają przecież zadowoleni, a mnie to dziwi i wciąż jestem na tropie tej zagadki. Jedni preferują zagadki w typie, kto zabił, a ja poszukuję źródeł szczęścia u właścicieli białych pum, różowych koszulek polo albo wściekle neonowych new balansów, które w brzydocie śmiało konkurują z pumami.

A przecież

doskonale wiem, że

to, jak wyglądamy to tylko mała część tego, kim naprawdę jesteśmy.

Dość ważna, owszem, ale w sumie chyba (?) niewielka.
Lecz mimo to, pisząc nawet ten tekst wciągam brzuch i zastanawiam się, jak wyglądam z profilu i że za bardzo się garbię, co nie jest seksi.
To jest po prostu ten rodzaj bycia konsekwentnym.

Dowodem na mój sposób pojmowania konsekwencji jest także mój stosunek do elementów outfitów. Dziś biała puma wydaje mi się straszna, ale za rok może mi się wydać obiektem pożądania, must have mojej szafy. OK, z tą pumą przesadziłam, ale…

Nie od dziś wiadomo, że co jakiś czas modowi przewidywacze i trendsetterzy wmawiają ludowi, który ma coś kupić, że brzydkie jest ładne. Myślę, że ci kreatorzy marketingowi naprawdę świetnie się przy tym bawią, kiedy udaje im się wmówić masie, że np. torebki O-Bag są ładne, buty sportowe ze skrzydełkami są ładne, pancerniki Alexandra MacQuina powinny kosztować tyle, ile wynosi roczne PKB Ugandy. Uważam ludzi stojących za sukcesem marketingowym rzeczy brzydkich za współczesnych władców naszych umysłów.

Może ich sukces opiera się też na wmówieniu masom, że ładne jest zbyt proste i oczywiste, i jak lubisz brzydotę, to szukasz głębiej?

OK, teraz na to wpadłam, ale myśl tę zapisuję, bo wydaje mi się poruszająca i naprawdę, tu może być ten pies pogrzebany.

Tylko problem w tym, że nie jest brzydkie to co jest brzydkie, tylko to, co za takie uzna jakieś sprytne gremium dyktujące nam, że tego lata kupujemy to, a w kolejnym roku już zupełnie co innego. I nigdy nie wiemy, dlaczego właściwie dziś biała puma jest symbolem bazaru, a za rok będzie ją z dumą nosić po wybiegu u Prady Cara Delavigne i w związku z tym większość z kupujących  będzie chciała być ubrana jak u Prady i mieć biały obuw marki Puma.

Zresztą sportowe obuwie dawno trafiło do zestawu z eleganckimi kieckami a szpilki do grunge’owych jeansów. Taki Dior pewnie przekręca się w grobie. A ciekawe co by na to powiedziała Chanel, w sumie ona była prekursorką wygody, noszenia sztucznej biżuterii i lansowała brzydotę, bo jej żakieciki uważam za najbrzydsze wdzianka świata.

Tak czy owak jakiś czas temu przeglądając modowe magazyny mówiłam – kombinezon? W życiu tego nie założę. Dziś mam dwa w szafie, mimo że w jednym wyglądam jak pomocnik mechanika samochodowego. Ale mam.

Rok temu w Elle trafiłam na sesję, w której laska prezentuje ortopedyczne sandały onegdaj zarezerwowane dla niemieckich emerytów lub dla cioć z halluksami na działkę nazywane Birkenstockami. Od nazwy firmy, zresztą niemieckiej. Byłam szczerze oburzona tym, że tak na bezczela wmawia się ludziom, że te buty są houte couture. Dałam nawet wyraz swemu oburzeniu w poście na Facebooku. Rok temu!  Proszę, oto dowód.

post

Dziś? Trymufalnie ogłosiłam na tym samym facebooku moment nadejścia przesyłki z tymi sandałami, a radość swą dzieliłam z innymi szczęśliwymi posiadaczkami tego samego obuwia, których wygoda jest legendarna, a które obcierają przy pierwszych już 3 krokach.
Te brzydkie buty zaistniały w kontekście, który był dla mnie wyznacznikiem dobrego gustu. To przez Kopenhagę. Tam wszyscy dyskretnie i gustownie ubrani ludzie „PRZEŁAMYWALI” szlachetność swoich twarzy, nienachalność ubrań tymi właśnie brzydkimi butami.
Oczywiście modowe stylizacje na ten sezon pełne są sandałów na koturnach, z szerokimi paskami na krzyż (jakie nosił mój dziadek;] i które uważałam za strasznie wieśniackie) i właśnie birkenstocków, ale nie wiedzieć czemu, nie ma w tej paradzie absurdalnej brzydoty np. sandałów jezusków. Dlaczego buty na podobnej podeszwie jak birkenstocki, ale mające paseczek przesunięty nieco na bok, w prawą stronę są passe, a birkeny są top of the top? Czyżby dlatego, że paseczek przy małym placu uwydatnia ten mały palec, który jest najmniej ładny spośród ludzkich części ciała? Ale Kim Kardashian też nasza sandały na obcasie z paseczkiem w poprzek i wyłazi jej niemalowniczo mały palec trący podłoże, a jednak wkłada te buty, a Kayne płaci za nie jakąś równowartość moich rocznych dochodów.
Więc ja naprawdę nie wiem, dlaczego te buty a nie inne są ładne i dlaczego nie są to pumy.

W jakim mnie samą stawia to wszystko świetle?

Oczywiście w złym i oczywiście średnio się tym przejmuję, bo co może zmącić mą radość teraz, kiedy mogę zaczarować otoczenie brzydotą moich sandałów i mogę pokazać środkowy palec wszystkim męskim fetyszystom opiewającym wysoki obcas i pończochę jako jedyny wyznacznik  bycia seksi i cool.

Może to jest właśnie to. Ubranie jako manifest. Już mniejsza tam z uleganiem modom, które nie ja tworzę, mniejsza  z tym, że konsekwencja nie jest moją mocną stroną.

Tak naprawdę to uważam, że każdy element stroju, jaki na siebie wkładamy jest znakiem. Mniej lub bardziej świadomie wkładamy na siebie znaki, które niosą w świat nasze przekazy o nas samych. Każdy model naszego ubrania ma jakąś historię, nasz wybór, którego dokonaliśmy przy zakupie tej a nie innej rzeczy – skądś się wziął i coś o nas mówi.
Nie wiem czym są białe pumy dla ich właścicieli, ale chętnie bym się dowiedziała, co ludźmi kieruje w wyborze tych a nie innych rzeczy.
Ja wyczekiwałam na te ortopedyczne sandały, bo chciałam zawrzeć  w swoim zestawie ubraniowym element protestu przed wszechobecnym obowiązkiem bycia ładnym.
Ładne jest zawodne i czasem nawet śmieszy. Jak taka laska z teledysku Whitesnake „Is this love”, która w białym wdzianku i w białych szpilach wije się przed długowłosym panem, a im obojgu oraz ich odbiorcom wydaje się, że tak trzeba i że to jest właśnie ładne i ocieka seksem. I to jest bardzo ciekawa sytuacja, która pokazuje, że aby być seksi trzeba być jednak fashion:

oto pan, bohater sytuacji, pan jest ładny oraz pewny siebie, mrrr

Zrzut ekranu 2015-08-08 o 22.06.04

oto pani, która walczy o pana, dlatego też robi sceny i ucieka od niego w białych szpilach

Zrzut ekranu 2015-08-08 o 22.06.08

kiedy akurat nie ucieka, wije się przed panem, co jest zjawiskowe rzecz jasna

Zrzut ekranu 2015-08-08 o 22.07.19

za wicie się cała na biało, pani dostaje upragnioną nagrodę, zagości w pana łóżku

Zrzut ekranu 2015-08-08 o 22.12.20

oraz zostanie wzięta w ramiona

Zrzut ekranu 2015-08-08 o 22.13.11

fot. screeny z videoklipu

Jest to śmieszne, ale w sumie i tak wszyscy zazdrościmy i mamy zamiar kupić białe szpilki oraz halkę (???) przy najbliższej nadarzającej się okazji, to panie, a panowie zrobią sobie trwałą i kupią wężowe kowbojki. Dzięki temu będziemy rządzić w seksie.
A co by było, gdyby ona ona ubrała sobie birkenstocki, też białe i bawełnianą koszulkę a HM do spania w marynarskie paski? Nie wiem, może etiuda filmowa Urlicha Seidla albo na festiwal w Sundance. Raczej seks nie dla mas.

Ktoś powie, że o co w ogóle tyle hałasu, skoro temat można zamknąć w ludowym porzekadle – nie to ładne co ładne, ale to co się komu podoba.
Ale ja chcę nowej definicji „ładności”, żeby to co stare było uznane za ładne, młode za beznadziejne, pozycja na mnicha za najbardziej seksy, kumulacja energii na kanapie za najbardziej zdrowe zachowanie ever, żeby koty rządziły światem, nawet jeśli miałabym wtedy trochę przesrane, żeby cisi stali się głośni a głośni zostali wypchnięci na margines, żeby biedni stali się bogaci i pokój zapanował na świecie, żeby odwrócił się porządek rzeczy i Ewa Chodakowska nie była wyznacznikiem tego, co powinno być na topie.

Mam tu parę propozycji na to, co dziś wydaje się brzydactwem a jutro może to włożę.

Kolekcja kultowej brytyjskiej sieciówki Top Shop. Kiedyś tak nosiły się kujonki z mojego liceum

top schop

fot. via www.zalando.pl

Baleriny na gumkę, śliczności:) szał w Nowym Jorku:)

CELINE Ready to wear spring summer 2015 Paris fashion week september 2014 PHOTO: EAST NEWS / ZEPPELIN

fot. za www.fashionpost.pl

Culottes – spodnie, które w perfekcyjny sposób potrafią z idealnej sylwetki zrobić najgorszą:) Ociekają seksem.

denim-culottes

fot. za www.thefashionpolice.net

Był to mój pierwszy krok do przejęcia władzy nad pragnieniami nie wychodząc z domu. Next step to będą te jezuski. Zagoszczą nie tylko w poradnikach “Jak ubrać się na pielgrzymkę”, ale ja będę je produkować a Alexander Wang będzie ozdabiał diamentami. Potem na Super Bowl wystąpi w nich Beyonce a ja będę już tak bogata, że …

tego jeszcze nie obmyśliłam w sumie.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

zjedz kanapkę